poniedziałek, 14 sierpnia 2017

TINY CONTRAST | TOWN #OOTD

Od jakiegoś czasu, moja wizja letniej stylizacji, nie kończy się na myśli tylko i wyłącznie o obszernej koszulce i denimowych szortach. Mimo, że nie mam zbytniej ochoty na zakładanie wymyślnych ubiorów, nie chcę też sięgać do szafy z myślą, iż przyodzieje się w to co zawsze. Wybieram różnorodne rzeczy i łączę je na skutek impulsu – czy ma to konsekwencje pozytywne, czy też nie, musicie ocenić Wy! :)
Warto również zwrócić uwagę, że do tej pory rzadko widywaliście mnie w spódniczkach. Zmieniło się to wraz ze wzrastającą sympatią między mną, a sukienkami. Gdy za oknami dostrzegam rozlewające się na miejskie ulice słońce, zaś termometr wskazuje niesłychane wartości - nie chcę, by dana stylizacja mnie przytłaczała. Ba! Moim celem jest jej zminimalizowanie. Właśnie wtedy z pomocą przychodzą spódnice i sukienki – moje „święte grale” tegorocznego sezonu letniego. 


bluzka - Reserved
sweterek - CROPP
spódnica - MOHITO
torebka - PARFOIS
buty - Deichmann

Kochani, przekazuję Wam dużo pozytywnej energii!
Wakacje już u schyłku – nie pozwólcie, aby marnowały się w takim momencie. Działajcie! :D 

niedziela, 6 sierpnia 2017

"AMBRA" | PERFUME REVIEW

Witajcie Kochani! 
Kiedy w maju po raz pierwszy opublikowałam na stylstynce treści dotyczące perfumiarskiej sekcji (poprzedni post znajdziecie TUTAJ), byłam bardzo ciekawa jak na nie zareagujecie. Prędko daliście mi do zrozumienia, iż jesteście pozytywnie nastawieni względem takiej tematyki. Co za tym idzie, seria PERFUME REVIEW na stałe zagości na mojej stornie. Nie ukrywam, że bardzo mnie to cieszy! Od pewnego czasu zapachy interesują mnie w równym stopniu, co moda i uroda – wierzę więc, że wspólnie możemy rozwijać się względem tego tematu! :) 

Bohaterami dzisiejszego wpisu zostaną buteleczki pochodzące z Centrum Perfum Lanych „AMBRA” (laneperfumy.pl).
To polska marka oferująca wysokiej jakości francuskie perfumy lane, będące zarazem odpowiednikami markowych. Jak twierdzi o sobie sam producent: „największy taki sklep w sieci”.


Na samym początku, nim przejdę do recenzowania, muszę się z Wami podzielić kilkoma istotnymi spostrzeżeniami – których powinniście mieć świadomość:
  • Jestem osobą, która do tej pory stroniła od wszelkich zapachowych odpowiedników. Moja filozofia była bardzo prosta, wolałam zaczekać trochę dłużej, ale móc sobie pozwolić na zakup oryginalnych wyrobów. Nie sądzę, by moja postawa była przejawem czystej próżności – postępowałam tak, ponieważ mam szacunek do twórców oraz ich własności intelektualnych.
  • Najważniejszą cechą pachnideł, niezależnie od ich pochodzenia, jest dla mnie ich trwałość oraz projekcja. Od zawsze wydawało mi się, że decydując się na zakup „anonimowych” (nie sygnowanych żadnym znanym logo) aromatów – nie mam co liczyć na przyjemne zaskoczenie. 

-> Dlaczego więc zdecydowałam się wypróbować produktów „AMBRA”
Zgodnie z powiedzeniem „nie oceniaj dnia przed zachodem słońca”, doszłam do wniosku, że bezprawne byłoby osądzanie poprzez założenia. Zdecydowałam się przełamać. Podjąć to wyzwanie i przetestować takie perfumy. Dodatkowo, kilku moich Czytelników zaintrygowało mnie oświadczeniami o stosowaniu tylko i wyłącznie takich produktów, propagowaniu ich – a skoro Wy polecacie, to czemu nie mam Wam wierzyć? :D  


Mój wybór padł na eua de parfum o numerze 046 (kupicie TUTAJ-LINK) oraz 322 (kupicie TU-LINK). Odpowiednio to interpretacje: „PACO RABANNE, Olympéa” i „VIKTOR&ROLF, Flowerbomb”a więc znane mi wody perfumowane. 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

046 („PACO RABANNE, Olympéa”) – orientalno-kwiatowe.
Bardzo słodkie i czarujące! Kojarzące się z delikatnością oraz wrodzoną elegancją. Po spryskaniu się niewielką ilością, w inną rzeczywistość, porywa nas dwuznacznie wyczuwalny jaśmin. Następnie przez długi czas pachniemy nutami serca – wanilią z solą. To zdecydowanie woń, która podoba mi się najbardziej! Nie daje zapomnieć o swojej obecności na skórze i przyciąga uwagę innych osób, przebywających w pobliżu nas. W tym miejscu, perfumy przestają się rozwijać, zaskakują jednak bardzo przyzwoitą trwałością. Wiernie towarzyszą przez większość dnia.

To zapach jedynie ciutę odbiegający od oryginału, zasługujący na specjalną pochwałę w zamian za długotrwałość oraz esencjonalność. To te dwie cechy w znacznym stopniu zbliżają go do pierwowzoru od „PACO RABANNE”. Bez wątpienia, posiada on wystarczający potencjał, żeby podbić serca wielu przedstawicielek płci pięknej. Spodobał mi się – poprawia nastrój i dodaje gracji!
Perfumy 046 poleciłabym Wam niezależnie od pory i okazji. Warto, jednak mieć na uwadze, iż dla niektórych mogą być one męczące – kilka osób z mojego otoczenia uznało je za lekko duszące.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

322 („VIKTOR&ROLF, Flowerbomb”) – orientalno-kwiatowe.
Pełen cukierkowości, niełatwy w określeniu! Mnie kojarzy się z dynamicznością i energią. Zaraz po aplikacji zaskakuje ostrą i bliżej niezdefiniowaną nutą, która wręcz odpycha. Całe szczęście po chwili pojawiają się już właściwe akordy w postaci orzeźwiającego i pobudzającego bukietu kwiatów. Z biegiem czasu zapach perfum kieruje się ku słodszej, ale zarazem ostrej, nieco drażniącej stronie – według opisu to: jaśmin, orchidea i frezja. To osobliwa mieszanka, którą nie tyle wyczuwa sama nosicielka, co osoby znajdujące się wkoło niej.

Zapach w moim odczuciu nie do końca pokrywa się z oryginalną wersją – pod tym względem wypada gorzej od poprzednika. Nie da się podważyć, jest udany i polubiliśmy się – ale nie są to te same aromaty, ani też uderzająca trwałość, jaką cieszy butelka od „VIKTOR&ROLF”. Niemniej, będzie to zadowalający i bardzo uniwersalny zapach, przywołujący na myśl wiosenne rozkwity przyrody.
Propozycja 322 jest świetną alternatywą słodkich perfum na letni sezon. Dzięki występowaniu świeżych woni oraz stosunkowo prędkiemu wietrzeniu, sprawdzą się w obecności słonecznej pogody. 


Na koniec kilka pytań i odpowiedzi, które będą dla Was podsumowaniem moich odczuć związanych z owym testem.

1) Czy perfumy „AMBRA” były dla mnie optymistycznym zaskoczeniem oraz czy przekonują mnie one do tzw.odpowiedników?
Tak. Butelki, które otrzymałam od firmy „AMBRA” wpłynęły afirmatywnie na moje stanowisko względem odlewanych zapachów. Nie można zaliczyć ich do grupy miernych, pseudoperfum na bazie samego spirytusu – nieblisko im do bazarowej jakości. Jeśli decydować się na „substytut” czegoś markowego, to tylko wysokiej jakości, takiej jaką proponuje nam Centrum „AMBRA”

2) Jak bardzo zapachy z Centrum Perfum Lanych różnią się od oryginałów? 
Na własnej skórze próbowałam jedynie dwóch zapachów spośród bardzo szerokiej gamy jaką dysponuje producent. Trudno więc wyrokować i ocenić, jak bardzo odstają one od oryginałów. Mogę stwierdzić jedno – mieszanki zapachowe są atrakcyjne i nie powinny sprawić zawodu. 

3) Czego jeszcze warto mieć świadomość?
Głównym zamierzeniem moich recenzji jest podzielenie się z Wami w 100% prawdziwą opinią – aby ta spełniała ten wymóg, trzeba wspomnieć jeszcze jedno! Oba zapachy w czasie noszenia zostały skomplementowane. To zaś najlepiej o nich świadczy. Wydaje mi się, że nie ma lepszego wyznacznika od opinii osób trzecich ;)  


Jak podobał Wam się wpis?
Korzystacie z perfumeryjnych zamienników? Jeśli tak, jakich firm? 

Udanego popołudnia moi Drodzy! :) 

środa, 2 sierpnia 2017

RAGGED GREY COLORS

Większość z nas ceni sobie swobodę ruchów i z premedytacją wybieramy części garderoby, które spełniają to jedno, najbardziej istotne, kryterium. Z czym zaś kojarzy nam się ten komfort? W mojej opinii –  ze sportowym stylem! Modową konwencją, która w ostatnim okresie przybrała zupełnie inną formę. Aktualnie nie należy kojarzyć jej jedynie z odzieżą przeznaczoną do ćwiczeń tężyzny fizycznej – zyskała ona bowiem o wiele szerszego znaczenia. Teraz, nosimy się w tym stylu na co dzień i może być to nawet kobiece! 
Moja dzisiejsza propozycja jest zobrazowaniem młodzieżowego sporty outfit'u. Na pierwszy plan wysuwa się spokojna kolorystyka oraz niewymyślność całości. Poszarpane szorty o wyblakłej barwie  szarości (LINK), body z wycięciem na plecach i pakowany, niezobowiązujący worek, są elementami składającymi się na temperament – innymi słowy, istotę danej propozycji. Zobaczcie zresztą sami!

zdjęcia: Karolina Dzbanuszek

body - Esilla
szorty - TUTAJ-LINK (dziękuję bardzo za każde kliknięcie!)
worek - VANS
naszyjnik - TUTAJ-LINK (dziękuję bardzo za każde kliknięcie!)
okulary przeciwsłoneczne - Ray Ban
buty - DeeZee.pl